poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kilka słów o compliance w sektorze publicznym

Chciałbym podzielić się kilkoma przemyśleniami o sektorze publicznym w kontekście compliance, etyki i prawa. Zastanawia mnie, że w Polsce często utożsamia się zagadnienia compliance, czy potrzebę tworzenia programów compliance przede wszystkim z sektorem prywatnym. I rzeczywiście, coraz więcej firm dostrzega taką potrzebę i mniej lub bardziej świadomie stara się kreować wizerunek własnej marki jako etycznej, uczciwej i społecznie odpowiedzialnej. Oczywiście jesteśmy na początku tej drogi, ale temat CSR nie budzi już zazwyczaj przesadnego zdziwienia. Wybrane branże powoli adoptują systemy compliance- sektor bankowy, energetyczny, także ubezpieczeniowy (od 2016r. funkcje compliance będą obowiązkowe w procesie zarządzania ubezpieczycieli w UE zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego w sprawie podejmowania i prowadzenia działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej  Solvency II (2009/138/EC), choć już dziś powstały tam odpowiednie komórki, albo właśnie powstają (np. w PZU wyspecjalizowane Biuro Compliance istnieje od połowy 2012r.). Ten proces w moim przekonaniu będzie postępował, jako naturalne zjawisko przyswajania sprawdzonego modelu zarządzania, o czym juz wcześniej pisałem.



Tymczasem w sektorze publicznym, gdzie wydawane są ogromne sumy państwowych pieniędzy z naszych podatków compliance to wciąż terra incognita, nieznany ląd, obce cudo, którego lepiej nie tykać, bo nie wynika z przepisów. Zamiłowanie administracji do legalizmu ma swoją długą historię i rzecz jasna silne podstawy- w końcu liczymy na to, że organu władzy publicznej, ale i przedstawiciele sektora publicznego (czytaj opłacani przez państwo = nas, obywateli) działa w granicach prawa. To jest jasne. Legalizm jednak z jednej strony jest ojcem biurokracji, która nie szuka w prawie oparcia dla logiki i sensowności, z drugiej nie rozwiązuje wszystkich problemów praktycznych, gdzie prawo milczy. A przecież nie można wszystkiego (sensownie) uregulować. Pomijam tu nawet kwestię jakości, czy też raczej bylejakości tworzenia prawa, po prostu umówmy się: samo prawo to za mało. Biznes to już wie i dlatego dokonuje samoregulacji w wybranych aspektach, sektor publiczny tej świadomości jeszcze do końca nie nabył. Dobry przykład to prawo zamówień publicznych, gdzie, choć kryterium najniższej ceny nie było jedynym, urzędnicy w obawie przed postawieniem zarzutu niegospodarności wybierali w oparciu o to jedno kryterium- cenę. Czy zawsze okazywało sie to najlepsze? Swoją drogą ten akurat problem został dostrzeżony publicznie i spowodowało to zmianę uregulowania, ale czy nie za późno?


Wiemy jak jest i poza zauważeniem i kontestacją niewiele możemy pewnie poradzić na to, że co wybory wymieniana jest kadra zarządzająca, w ramach znanego na całym świecie spoils system. Określenie to pochodzi od wyrażenia "do zwycięzcy należą łupy" wypowiedzianego przez senatora z Nowego Jorku,  Williama L. Marcy , który odniósł się tak do zwycięstwa Demokratów w wyborach 1828 roku. To jest wszędzie, nie ma na to rady poza prywatyzacją, ale ta nie wszędzie jest, czy będzie, z różnych przyczyn możliwa. W Polsce, gdzie tradycje państwowości w zasadzie odradzają się dopiero od ćwierćwiecza, skala „myślenia urzędniczego”  wciąż w wielu obszarach oscyluje w cyklach wyborczych. Czy można, pracując na takim gruncie, zaszczepić w sektorze publicznym ideę programów compliance?


Ponieważ odgórnie niewiele się w tym temacie dzieje, powstają pewne inicjatywy oddolne, które jak barwnie to określił uczestnik jednej z nich mają spulchnić glebę, w oczekiwaniu na właściwe ziarno.  „MedKompas Poland to inicjatywa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED, której głównym założeniem jest promowanie zasad etycznej współpracy pomiędzy przedstawicielami rynku wyrobów medycznych a przedstawicielami ochrony zdrowia. Projekt MedKompas Poland prowadzony jest w ramach globalnego programu Siemens Integrity Initiative, będącego częścią umowy podpisanej przez Bank Światowy z firmą Siemens AG. „MedKompas Poland autorstwa Izby POLMED jest pierwszym tego typu projektem na polskim rynku ochrony zdrowia. Przejrzysta współpraca z poszanowaniem najwyższych standardów etycznych jest korzystna dla wszystkich podmiotów funkcjonujących na tym rynku.” – mówi Anna Janczewska-Radwan, prezes Zarządu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED.” (cytat za http://medkompas.pl/).  Do dziś przeszkolono ok. 4000 osób ze szpitali w całej Polsce z zakresu compliance i kodeksu etyki. Co ciekawe, finansowany przez Siemens program powstał w wyniku słynnej, międzynarodowej afery korupcyjnej, w którą zaangażowany był Siemens. (http://www.cba.gov.pl/pl/newsy-serwisu-antykorup/531,Afera-Siemensa.html).  Firma ta, po rekordowych karach wdrożyła uznawany za wielu wzorcowy program compliance i dziś, także poprzez MedKompas pomaga w walce z korupcją, także w Polsce.


Czy biorąc pod uwagę fakt, że brak jest odgórnego uregulowania, czy raczej wciąż klimatu dla przyjęcia pewnych nieustawowych rozwiązań, które czerpałyby ze sprawdzonych, dobrych źródeł, takie programy mają sens? Oczywiście kreują one świadomość w ramach konkretnego sektora, tu medycznego. Warto by jednak pomyśleć o stworzeniu jakiejś formy publicznego nacisku na władze, by dostrzegła problem i aby miotła partyjna nie usunęła raz zaszczepionych idei jednym podpisem dyrektora, czy kierownika danej komórki. Być może instytucje europejskie, które przyznają spore środki np. na rozwój infrastuktury wymuszą stworzenie pewnych przejrzystych reguł dla państw, które nie zdołały się jeszcze samouregulować w tym zakresie. Być może też firmy farmaceutyczne, czy producenci sprzętu medycznego, że pozostanę w tej branży, jako istotnej w sektorze zamówień publicznych, po licznych oskarżeniach o korumpowanie przedstawicieli sektora medycznego jakoś wymogą np. na NFZ, by kontaktując usługi wymagał wdrożenia pewnych funkcji compliance w zamawiających ośrodkach...
Liczę także na nowe pokolenie urzędników, coraz lepiej wykształconych i także tych, którzy gdy wrócą z instytucji europejskich, przywiozą do kraju pewne standardy, które się z czasem, upowszechnią. Obyśmy tego wszyscy doczekali, że sobie na odrobinę chciejstwa dziś, przy święcie, pozwolę ;-)


Jeżeli podoba Wam się ten post i chcielibyście pomóc mi w dotarciu z nim do Waszych znajomych, proszę polećcie go dalej (np. przez Twittera, Facebooka czy LinkedIn). Dziękuję! Konrad Sędkiewicz

2 komentarze:

  1. Niestety z sektorem publicznym jest inny problem. Z moich obserwacji "panicznie" boją się Compliance, i jego roli/funkcjo. Uważają Compliance za kolejne "pseudo audyt" i jednostkę, która ma dużo informacji o naruszeniach, zgłoszeniach nieprawidłowości itp. Niestety wszystko działa w 2 strony, ponieważ próbują też wykorzystywać jednostkę Compliance do swoich wewnętrznych rozgrywek. Moje obserwacje są takie im bliżej polityki tym rola Compliance w instytucjach jest wypaczona.

    OdpowiedzUsuń
  2. A może ta 'panika' wynika z niewiedzy czym jest compliance? Łatwo zauważyć, że część audytorów usiłuje stworzyć wrażenie, ze compliance to część audytu.

    OdpowiedzUsuń