środa, 30 maja 2018

Dzień zagłady za nami. Kiedy następne?


RODO przyszło i skrzynka zapchana zapewnieniami. Nawet od takich firm, które już dawno prosiłem, żeby mnie o niczym nigdy nie zapewniały, tylko zechciały mnie zapomnieć. Czy RODO sprawi, że zapanuje wreszcie, tam gdzie chcemy, zbiorowa amnezja gospodarcza? Śmiem wątpić. Za to szacunek za wypromowanie strachu u ludzi. Fryzjerka boi się zapisać klienta po nazwisku i wpisuje nr telefonu. Taksówkarze oglądają się nerwowo wypatrując agentów PUODO...

Ale zauważcie. 25 maja przeleciał. Jeźdźcy apokalipsy nie nadjechali. Koniec świata nie nadszedł. Ale i tak jest nadal ciekawie, że sobie zapożyczę ogólny kontekst absurdu z Narrenturn Andrzeja Sapkowskiego. 

No dobrze, żarty żartami, ale spotkałem się tez z opinią, że żadne argumenty nie trafiają tak skutecznie jak wizja kary i to kary finansowej. Dotychczasowa groźba kary pozbawienia wolności nie działała na wyobraźnię, a pieniądz tak. Tylko co stanie się tymi wszystkimi nowymi standardami, gdy opadnie kurz wdrożeniowy, kary nie okażą się milionowe i w ogóle się nie ukażą, bo tych 130 komandosów ds. ochrony danych osobowych się po ludzku nie wyrobi? Jak to wpłynie na percepcję zmian regulacyjnych, wyzwania compliance w dłuższej perspektywie? Czy ktoś będzie się przejmował karami, gdy raz przekona się, że to był tylko doRODnie nadmuchany balonik? Pożyjemy, zobaczymy.

Acha, gdybyście mieli drodzy przedsiębiorcy pretensje do swoich doradców, że coś poszło źle, to bądźcie pewni, że przypomną Wam o swoim prawie do bycia zapomnianym...

Na zdjęciu rododendron z Wikipedii. Nie ma pozornie nic wspólnego z ochroną danych osobowych, ale tak często słyszałem RODO odmieniane przez wszystkie przypadki (serio?), że zacząłem mieć skojarzenia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz