piątek, 13 stycznia 2017

Jestę Eskpertę czyli troszkę o rynku szkoleń w naszej branży


Zdaję sobie sprawę, że w dobie wtórnego komputerowego analfabetyzmu ten tytuł być może skojarzył się Wam brzydko z jakimś poważnym niedoborem edukacyjnym u autora, ale śpieszę wyjaśnić, że nie bez powodu go tak ortograficznie okaleczyłem. Dziś będzie o tzw. ekspertach compliance prowadzących szkolenia. Zapnijcie pasy.


Uczestniczyłem całkiem niedawno w pewnym szkoleniu na temat compliance, zaplanowanym na dwa dni. Przez wrodzoną dobroć przemilczę tak nazwę organizatora (nie był do końca winny i starał się jak potrafi wybrnąć z tej strasznej sytuacji) jak  i przede wszystkim dane prowadzącej szkolenie pani. Nie zliczę ilości gaf popełnionych przez panią prowadzącą wobec uczestników szkolenia, bo w końcu nie było ono z dobrych manier, ale miało dość bogato zapowiadający się program merytoryczny. Pani Ekspert rozpoczęła od dużego „C”; zaczęła czytać po kolei przepisy karne kojarzące jej się z obszarem zainteresowania compliance. Byłoby to nawet i chwalebne gdyby szkolenie było skierowane do totalnych laików i to o tak ściśle określonych potrzebach, ale tak w tym przypadku nie było. Nawet bardzo nie. Uczestnikami byli compliance officerowie z doświadczeniem. Pani jednak, pomimo uwag grupy wytrwale czytała przepisy, lecąc z laptopa jak z promptera. Coś jakby oświadczenie. Nie okraszała niczego przykładami, po prostu brnęła przez gąszcz niestety obcych jej regulacji. Wreszcie ze smutkiem i zdziwieniem zapytała, czy nie chcemy naprawdę poznać tych przepisów?

Potem było niestety tylko gorzej. Pani czytała i czytała. A potem postanowiła podzielić się refleksjami. Że w zasadzie po co to compliance (sic!) itp. itd. Grupa polemizowała, ale w moim odczuciu wyjątkowo delikatnie i po prostu merytorycznie. Można było tym wygrać tę sytuację gdyby... gdyby nie brakowało tu wszystkiego. Niestety nie poprawiło odbioru szkolenia to, że towarzyszyli nam w porze obiadowej uczestnicy konsolacji. Wszystko było mocno nie tak. Jak zakończyła się ta męka? Wieczorem otrzymaliśmy sms, że drugi dzień szkolenia nie odbędzie się. Gdy kurtuazyjnie odpisałem, że żałuję, gdyż miała być to bardziej praktyczna część pani odpisała, że ona nie żałuje i nie chce nas w ogóle oglądać. Nigdy. Tak właśnie. Niczego nie zmyślam, nie przerysowuję. Nic mniej, nic więcej.
 
Prowadzenie szkoleń nie jest łatwe. Wiem to, bo od kilku lat prowadzę szkolenia dla różnych uczestników. Prowadzę je dla właścicieli przedsiębiorstw i zarządów, kadry menedżerskiej każdego szczebla, dla prawników, dla compliance officerów też. Czyli dla kolegów po fachu, co jest zawsze wyzwaniem i dodatkową przyjemnością. Zawsze dla ludzi i z myślą o ludziach. Nie mam przekonania o własnej nieomylności, staram się nie budować dystansu i skupiać na tym, co ma zostać zapamiętane z moich słow.  Ale wiem też, że podejmując się poprowadzenia szkolenia znam się na swojej dziedzinie, jestem przygotowany i znam oczekiwania grupy. Nie obrażam się, gdy ktoś ma przeciwne zdanie- compliance to nie matematyka, przy zachowaniu szacunku do rozmówcy wszyscy korzystają na wymianie poglądów.

Rynek usług compliance raczkuje w naszym kraju, pewnie każdy chce zarobić i to jest normalne, że w takiej sytuacji może dochodzić do pewnych nieporozumień i nawet wpadek. Tu jednak uwaga do organizatorów szkoleń – Wasi klienci chcą wiedzieć, że nie marnują czasu i środków na niesprawdzonych ludzi i coś, co zapada w pamięć wyłącznie jako niesmaczna anegdota. Trzeba trochę poznać osobę, która ma takie szkolenie prowadzić, nie zostawiać jej zupełnie samej w niesprawdzonym miejscu, a przede wszystkim upewnić się, że wybraliśmy prawdziwego eksperta. Inaczej aktualny jest filmik, przed którego wrzuceniem nie mogłem się wprost powstrzymać.  

A jeżeli chcielibyście porozmawiać o nowych wyzwaniach dla służb compliance, doszkolić siebie lub swoich pracowników- zapraszam do kontaktu


Źródło grafiki: http://www.lifehack.org/articles/featured/how-to-be-an-expert-and-find-one-if-youre-not.html

1 komentarz:

  1. ... I ken du enysing for Ju..
    Konradzie, wpis bardzo miły dla oka i przytulny dla dobrego humoru, bez szkody dla oceny dostępnych na rynku szkoleń z praktycznego punktu widzenia. ;-) Film w punkt. ;-)

    OdpowiedzUsuń