czwartek, 19 grudnia 2013

GSK przestanie płacić lekarzom

W internecie głośno było wczoraj o decyzji brytyjskiego giganta farmaceutycznego GlaxoSmithKline, który na swojej stronie internetowej ogłosił rewolucyjne zmiany w podejściu marketingowym:
Andrew Witty, Prezes GSK powiedział: „Za konieczną uważamy dalszą ewolucję naszego modelu biznesowego, na każdym poziomie, aby zapewnić, że odpowiadamy na potrzeby pacjentów i spełniamy zwiększające się oczekiwania społeczne. (...) Bazując na tej podstawie, dzisiaj ogłaszamy dalsze zmiany w sposobach budowania naszych relacji ze środowiskiem medycznym. Nowe zasady będą tak zaprojektowane, aby zwiększać przejrzystość naszego działania i upewniać się, że zawsze, gdy rozmawiamy z przedstawicielem służby zdrowia, to na pierwszym miejscu znajduje się dobro pacjenta. Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy ważną rolę do odegrania w umożliwieniu lekarzom dostępu do informacji o naszych lekach, ale wiemy też, że powinniśmy to robić w sposób przejrzysty i bez jakichkolwiek podejrzeń o konflikt interesów.” (źródło: http://www.gsk.com.pl/Aktualnosc-media/GSK-oglasza-zmiany-w-globalnych-praktykach-marketingowych-i-sprzedazowych-w-celu-zapewnienia-ze-potrzeby-pacjenta-sa-dla-firmy-zawsze-na-pierwszym-miejscu.html?vid=434)

Po odsianiu całego PR owego słodziwa wyczytać możemy, że GSK przestanie płacić lekarzom za promowanie leków i zniesie limity skuteczności sprzedażowej dla pracowników swego działu marketingu - jako pierwsza w branży. W miejsce dotychczasowych limitów, od 2015r.  pracownicy zespołów sprzedaży pracujący bezpośrednio z lekarzami przepisującymi produkty farmaceutyczne, będą oceniani i wynagradzani „za swoją wiedzę, jakość serwisu dostarczanego na rzecz poprawy opieki nad pacjentem, pod uwagę będą również brane ogólne wyniki GSK”. Firma zapowiedziała także rozpoczęcie uzgodnień dotyczących zaprzestania bezpośrednich płatności na rzecz pracowników służby zdrowia związanych z angażowaniem ekspertów medycznych na potrzeby GSK, a także sponsoringu udziału w konferencjach medycznych. 

Zapowiedź ze strony GSK świadczy o pewnej dojrzałości firmy, która z jednej strony uczestniczy w poważnej grze w walce o udziały rynkowe, z drugiej sama doświadczyła i doświadcza różnego rodzaju skutków związanych z oskarżeniami o nieetyczne działania. W USA spółka podpisała rekordową ugodę na sumę 3 mld dolarów z rządem USA po zarzutach, że publikowała mylne informacje o niektórych swoich medykamentach. Niektórzy dziennikarze usiłują też łączyć decyzję spółki ze śledztwem w Chinach ws. łapownictwa na dużą skalę. Tamtejsza policja miała zarzucić GSK przekazanie do 3 mld juanów (494 mln dolarów) biurom podróży na ułatwianie korzyści majątkowych dla zwiększenia sprzedaży leków, co zresztą spółka zdementowała.

 Jakikolwiek nie byłyby jednak motywacje, czy katalizatory dla tej decyzji, należy docenić ich kierunek, który być może wyznaczy nowy trend w drodze do transparentności kontaktów producentów leków ze środowiskiem medycznym. Dodajmy, że moim zdaniem kontaktów potrzebnych. W USA jest jawny rejestr lekarzy, który informuje, który lekarz przyjął od której firmy dofinansowanie w jakiej wysokości i w jakim celu. Czy był to lunch w restauracji, czy stypendium naukowe, czy może konferencja.  Taki obowiązek ma być także na terenie Unii od 2016r. Miałem też niedawno okazję wysłuchać wystąpienia Pani Katarzyny Kochańskiej, Menedżera Relacji i Etyki Biznesu w GSK, która od wielu lat zajmuje się compliance i przyznam, że to, co mówiła brzmiało rozsądnie. Widać, że w tej firnie poważnie traktowana jest ta funkcja ( o czym świadczy chociażby wysoka pozycja organizacyjna Pani Kochańskiej w strukturze firmy przejawiająca się chociażby raportowaniem (bezpośrednio do lokalnego zarządu, ale tez z możliwością raportowania do wyższych struktur (w przypadku obawy, że lokalny zarząd nie respektowałby zaleceń z zakresu zgodności.

Przyjęło się w szerokiej debacie publicznej utyskiwać na kontakty przemysłu farmaceutycznego ze środowiskiem medycznym i sugerować korupcyjny kontekst takich kontaktów. Z pewnością ta branża ma za sobą pewne skandale (także w Polsce), które pomogły ten wizerunek utrwalić, jednak zwracam uwagę na dwa aspekty. Pierwszym to naturalna potrzeba dotarcia producentów do rynków zbytu- to jeden z elementów wolności gospodarczej. Pamiętać należy też przy tym o wysokich nakładach ponoszonych przez firmy na badania i wdrożenia leków czy sprzętu medycznego i szerokim zakresie odpowiedzialności za produkt. Kontakty te, przy zachowaniu przejrzystości i zdrowego rozsądku mogą okazać się pożyteczne- służyć mają z jednej strony, owszem sprzedaży produktów danego producenta, ale produktu szczególnego- środków leczniczych. Dostęp do nowinek często ratujących życie powinien być równe przejrzysty, co nieskrępowany. 
Drugi aspekt tej sprawy, to tendencja branży do pewnej samoregulacji, czego przykładem są pewne uregulowania wewnątrzbranżowe (np. w Polsce Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA), czy wewnętrzne spółek z tej branży, które czerpiąc z własnych doświadczeń wybierają swoją własną drogę. Jak zawsze czas zweryfikuje jej słuszność.

Przeczytaj także: Farmal, czyli kolejny test branży
                             5 zasad odpowiedzialnej reklamy leków OTC + kodeks PASMI
                            Konferencja: 'Reklama leków OTC 2014'


Jeżeli podoba Wam się ten post i chcielibyście pomóc mi w dotarciu z nim do Waszych znajomych, proszę polećcie go dalej (np. przez Twittera, Facebooka czy LinkedIn). Dziękuję! Konrad Sędkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz