wtorek, 31 marca 2020

COVID Compliance



Po pierwsze jesteście niesamowici. Tak Wy. Od jakiegoś czasu nie mogłem wygrać wyścigu z końcem dnia i to sprawiło, że posty stały się tu rzadkie jak opady śniegu tej zimy. Czyli w zasadzie ich nie było :) Ale pomimo tego wciąż lajkowaliście moją stronę, pisaliście do mnie i podczas szkoleń pytaliście kiedy będą nowe wpisy. Wracam zatem do Was dzisiaj z mam nadzieję dość istotnym wpisem poświęconym analizie sytuacji z wirusem w kontekście wyzwań dla oficerów compliance. Witajcie zatem po przerwie i miłej lektury.


Czarny łabędź. Czytamy i tym zjawisku znanym z zarządzania ryzykiem teraz dość często, bo to, jak wredny mikrob zmienia nasze przyzwyczajenia, nasz życie i gospodarkę widzimy i odczuwamy na własnej skórze chyba najlepiej.   A to nie koniec. Odczuwanie dopiero się zacznie, gdy uda się przyhamować rozwój pandemii, czego wszyscy myślę wyczekujemy.

Co można było zrobić? Z punktu widzenia compliance rozumianego po mojemu, czyli szerzej, niż samej tylko tylko zgodności z prawem, można było zawczasu uprzedzić swoje organizacje, że trzeba się przygotować na rozmaite scenariusze. W tym przypadku w pierwszym okresie rozwijania się choroby chociażby dokonać sprawdzenia stopnia przygotowania naszej organizacji, np. na konieczność czasowego przestawienia na pracę zdalną, w co wchodziło rozeznanie sprzętowe organizacji, przegląd procesów pod kątem możliwości ich wykonywania poza biurem, zabezpieczenie zapasów sprzętowych dla potrzeb ciągłości działania, sprawdzenie, czy ci co mogą, naprawdę mogą (VPN itd.). 

To oczywiście nie wszystko. Co jeszcze? 
- poinformowanie pracowników o zasadach postępowania w okresie zwiększonej ilości zachorowań na choroby wirusowe;
- ograniczenie do niezbędnego minimum delegacji zagranicznych;
- poproszenie pracowników, którzy podróżowali do zagrożonych rejonów o poinformowanie o tym swoich przełożonych w celu ustalenia możliwości wykonywania pracy zdalnej przez minimum okres 14 dni; 
- zachęcenie pracowników, by w przypadku wystąpienia infekcji udali się do lekarza (mówimy o czasie sprzed pojawienia się w Polsce wirusa, gdy nie było specustawy).
- przegląd i zaopatrzenie organizacji w odpowiednie środki ochronne

Mówimy o okresie minionym, przygotowawczym. Teraz mamy oczywiście inną sytuację i nie wyobrażam sobie, żeby compliance nie uczestniczyło minimum w śledzeniu zmian w prawie dotyczącym sytuacji, nie wspierało organizacji w sztabach kryzysowych, nie pomagało w wymianie informacji, uspokojeniu nastrojów. To jednak także czas wzmożonej potrzeby kontroli prawidłowości niektórych procesów, sprawdzania, czy nadzwyczajna sytuacja (i podjęte decyzje upraszczające podejmowanie niektórych decyzji) nie są wykorzystywane do fraudów.

Wreszcie to także czas, by wzmocnić przekaz etyczny waszych organizacji. Zastanowić się, jak można w ramach istniejących możliwości wspomóc walkę z wirusem, lokalna społeczność, zaangażować pracowników... Ceka nas trudny czas, który będzie też wyzwaniem dla oficerów compliance. Na pewno przeorganizowanie organizacji nie powinno się odbywać bez naszego udziału. A co będzie dalej, zobaczymy...

A Wy jak odnajdujecie się w tej rzeczywistości, czy obserwujecie już jakieś przedefiniowanie roli compliance? Napiszcie w komentarzu. Instytut Compliance dziś ma ciekawą konferencję w tym temacie. Oczywiście zdalną :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza